niedziela, 26 marca 2017

Interview with Jack Vandervelde

Jack Vandervelde is a young musician and songwriter from Wellesley, Massachusetts. He is now working on his debut extended play with the help of top Grammy songwriters. Jack has already played his first concerts in the UK, where he came to gain new listeners. In the interview he is talking about the beginning of his career, inspirations and working on the album.


You are quite new in the music industry, but you have already released two very good singles "Pick It Up Sometimes" and "Trouble", which we can listen on your Soundcloud account. When did you decide that you want to be a part of the music industry and how did it all start? 

Thank you for having me! For as long as I can remember I have been playing music. However, it was a 2013 Ed Sheeran concert that made me realize I wanted to do nothing else. I went into the concert not knowing what to expect for this was early (U.S.) Ed Sheeran. It only took a few songs for me to realize that is what I want to do for the rest of my life.

Now you came from America to the UK to promote your music by playing exclusive private shows in London clubs and gain new listeners and fans. How do people react to your music? Have you already got some devoted fans?

The reaction can range from a number of things. Sometimes you get people who come up to you after a show with a lot of enthusiasm and excitement for your future. Other times you play to a room where no one is interested at all. That is just part of the game. Some shows you connect with new fans and other shows you leave empty handed.

Later this year you plan to release your first extended play and I know that you are working with top Grammy songwriters to make your first recording sound the best you can. Could you reveal who you are writing with? Can we expect some collaborations with famous singers as well?

As of now I have a long road ahead of me before I collaborate with famous singers. However, I have been incredibly lucky to get into writing sessions with producers like Riccardo Damian, Tommaso Colliva, and more. Those guys were so cool and so easy to work with. Their chemistry and the way they work off each other makes everything happen 10 times faster. It is an honor to have producers like them take a chance with me at this point in my career.


On your Youtube account, apart from your own original songs, we can find your guitar covers of Drake, The Chainsmokers and Justin Bieber. What are your greatest influences and favourite artists? Can you play some other instruments besides the guitar?

I have so many influences and they are changing all the time. Of course my go to ones that have had such a big impact are Ed Sheeran, Zac Brown Band, John Mayer, Taylor Swift and The Beatles. I can play drums and a little bit of piano as well.

Before starting your singing career, you had a short adventure with acting - in 2012 you played Toby Gifford in the American movie "Crooked Arrows". What are your memories from participating in this movie? Would you like to try acting again in the future?

I think my favorite memories from that experience was just being on location. Even if I wasn’t in the shot, I enjoyed watching a movie come together. I can never look at movies the same now that I know how they are made! In terms of acting, if something pops up, I would give it a try but I am not really pursuing that! I am busy acting like I know what I’m doing with music!

Your career is developing, there are a lot of new songs on the way and I guess that you will come to other European countries in the foreseeable future. Can we expect you to come to Poland this or next year? How can you encourage your potential Polish fans to listen to your music?

If I get the chance, I would love to go to Poland. I do have a lot music on the way so I would say to anyone reading this to stay tuned to my Facebook page and other social media platforms (@JackVandervelde). The music is being worked on as we speak so you can expect a lot more songs in the next few months!

Thank you for the interview. 

Thank you!!!


If you want to learn more about Jack Vandervelde, please visit his official website:
https://www.facebook.com/JackVanderveldeMusic/
https://www.jackvandervelde.com/

Wywiad z Jackiem Vanderveldem

Jack Vandervelde jest młodym piosenkarzem i autorem tekstów z Wellesley w Massachusetts. Obecnie pracuje nad swoją debiutancką EP-ką, przy której pomagają mu twórcy nagrodzeni Grammy. Jack ma już też za sobą pierwsze koncerty w Wielkiej Brytanii, gdzie przyjechał zdobywać kolejnych słuchaczy. W wywiadzie opowiada o początkach muzycznej kariery, inspiracjach i pracy nad płytą.


Jesteś dosyć nowym nazwiskiem w przemyśle muzycznym, ale wydałeś już dwa bardzo udane single „Pick It Up Sometimes” i „Trouble”, które możemy wysłuchać na Twoim profilu na Soundcloud. Kiedy podjąłeś decyzję, że chcesz być częścią branży muzycznej i jak to wszystko się zaczęło?

Dziękuję za zainteresowanie mną! Tworzę muzykę od kiedy tylko sięgam pamięcią. Jednak dopiero na koncercie Eda Sheerana w 2013 uświadomiłem sobie, że chcę się temu poświęcić całkowicie. Poszedłem na ten koncert nie do końca będąc świadomym czego oczekiwać od rozpoczynającego dopiero karierę w USA Eda. Wystarczyło usłyszeć kilka piosenek, abym stwierdził, że chcę robić to co on przez resztę mojego życia.

Teraz przyjechałeś z Ameryki do Wielkiej Brytanii, aby promować swoją muzykę, grając ekskluzywne prywatne koncerty w londyńskich klubach, oraz zdobywać nowych słuchaczy i fanów. Jak ludzie reagują na Twoją muzykę? Czy masz już jakieś grono oddanych fanów?

Te reakcje są bardzo różne, na co składa się wiele czynników. Czasem zdarzają się osoby, które podchodzą do ciebie po koncercie z dużym entuzjazmem i ekscytują się twoją przyszłością. Innym razem występujesz w pomieszczeniu, w którym nikt nie wydaje się szczególnie zainteresowany. Tak działa ten biznes. Niektóre występy dają ci łączność z nowymi fanami, a z innych wracasz z pustymi rękami.

W tym roku planujesz wydać swoją pierwszą EP-kę i wiem, że pracujesz z tekściarzami nagrodzonymi Grammy, aby Twoja debiutancka płyta brzmiała jak najlepiej. Czy mógłbyś zdradzić jakieś nazwiska? Czy możemy się też spodziewać duetów ze znanymi muzykami?

Na tę chwilę przede mną jeszcze długa droga, aby liczyć na współpracę ze znanymi piosenkarzami. Miałem jednak ogromne szczęście, aby pisać utwory z takimi producentami jak Riccardo Damian, Tommaso Colliva i wieloma innymi. Ci ludzie byli naprawdę wspaniali i przyjemni we współpracy. Szczególna chemia i ich wyjątkowe podejście do tego co robią sprawia, że wszystko dzieje się 10 razy szybciej. To prawdziwe wyróżnienie mieć producentów takich jak oni i zyskać taką szansę już na tym etapie kariery.


Na Twoim profilu na Youtubie, oprócz Twoich oryginalnych piosenek, możemy znaleźć gitarowe covery utworów Drake’a, The Chainsmokers i Justina Biebera. Jakie są Twoje najważniejsze inspiracje i ulubieni artyści? Czy umiesz grać też na innych instrumentach poza gitarą?

Mam bardzo wiele źródeł inspiracji i ciągle się one zmieniają. Ogromny wpływ na moją twórczość mają oczywiście tacy muzycy jak Ed Sheeran, Zac Brown Band, John Mayer, Taylor Swift czy The Beatles. Umiem też grać na perkusji i trochę na pianinie.

Zanim zacząłeś karierę muzyczną, miałeś też krótką przygodę z aktorstwem – w 2012 zagrałeś Toby’ego Gifforda w amerykańskim filmie „Crooked Arrows”. Jakie są Twoje wspomnienia z udziału w tej produkcji? Czy chciałbyś znów spróbować aktorstwa w przyszłości?

Myślę, że moim ulubionym wspomnieniem z tych wydarzeń był po prostu sam pobyt na planie. Nawet jeśli sam nie byłem nagrywany, czerpałem radość z tego jak film powoli składał się w całość. To całkowicie zmieniło mój sposób patrzenia na filmy – już wiem jak to wszystko jest tworzone! Jeśli chodzi o aktorstwo to jak coś ciekawego się pojawi, to może skorzystam, ale nie gonię za tym! Teraz jestem zajęty graniem, że wiem co mam robić w muzyce!

Twoja kariera się rozwija, nadchodzi wiele nowych piosenek i sądzę, że w najbliższej przyszłości zawitasz też do innych europejskich państw. Czy możemy oczekiwać Cię w Polsce w tym lub przyszłym roku? Jak mógłbyś zachęcić potencjalnych polskich fanów do posłuchania Twojej muzyki?

Jeżeli dostanę taką szansę, z wielką chęcią przyjadę do Polski. Mam wiele nowej muzyki w planach, więc proszę wszystkich czytających ten wywiad, aby śledzili rozwój wydarzeń na moim profilu na Facebooku i w innych mediach społecznościowych (@JackVandervelde). Jak wspomniałem, muzyka się tworzy, więc możecie się spodziewać wielu utworów w ciągu najbliższych kilku miesiący!

Dziękuję za wywiad.

Również dziękuję!!!


Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Jacka Vandervelde'a, zajrzyjcie na jego oficjalną stronę internetową:
https://www.facebook.com/JackVanderveldeMusic/
https://www.jackvandervelde.com/

sobota, 18 marca 2017

Interview with Jaymi Hensley (Union J)

Jaymi Hensley is a member of a British boy band Union J, which was formed in 2011. The band has already released two albums "Union J" and "You Got It All – The Album" and they are now working on a third one. Jaymi is also after theatre school and was training gymnastics when he was younger. In the interview, he is talking about his adventure with music, passion for acting and future plans.

The members of Union J: Josh Cuthbert, Casey Johnson, JJ Hamblett and Jaymi Hensley

Your career as a musician started in "The X-Factor", where you and your band Union J reached the fourth place, but I know that your love for music has a much longer history. Did you sing a lot as a child? Do you remember your favourite songs from childhood?

Absolutely music was a huge part of my childhood. My mum is a beautiful singer and remember in the car always singing along to Céline Dion with her – that's where I get my love for belting a big note from haha.

In 2016 there was a big change in Union J - you have a new member Casey Johnson, who replaced George Shelley. You are now working on your third album, the first one with Casey. Do you feel the difference in the band's sound? Was it difficult for you to find a common musical denominator?

There is a big difference in the sound but I think it has more to do with progression of the music industry and us as artists, and tastes, rather than the change in line up! I think music is subjective to how you feel at that moment in time and I think current chart music has a huge influence on that.

Three months ago you had an opportunity to perform in France, Holland and Switzerland for the very first time. What was the most exciting thing about performing in mainland Europe and can we expect more such performances in the future? 

100% it was a dream come true to come to mainland Europe, seeing fans who have supported us for years without ever getting to see us. Meant so much to know people really believe in what you have passion for.

Apart from being a member of Union J, you are also a good actor - you are after theatre school and you played Peter Pan in the White Rock Theatre's Christmas pantomime in Hastings. Would you like to do more acting in the theatre and films?

Acting and musical theatre is a huge passion of mine and is what I trained to do when I was younger, so I do like to indulge in that passion and I'm very lucky to be in a position to do so:) Hopefully I can pursue all aspects of my career fitting in around Union J, because Union J is my baby that I started in my bedroom six years ago, so will always be my first passion.

Talking about art, I know that you also did ballet and gymnastics when you were younger, but you resigned when you had broken your wrist. What are your favourite sports now - do you still practise gymnastics at home in a less professional way?

Not so much sport after my accident. It lead me from gymnastics to ballet and dance, which clicked with me a lot more and had so much more of a passion for it to express myself through dance. I do still dance but not as much as I'd like to :)

There are a lot of great things happening in your life - new gigs, new album on the way and many more... What are your main aims for this year? Do you want to surprise your fans with doing something completely different and unusual?

I just want to prove that hard work, determination, passion and love of singing and music pays off. When you are lucky enough to be given a life where you get to do what you love everyday, you never give up pursuing it and giving back to the people who make it possible for you to do so.

Thank you for the interview.

Thank you and cannot wait to be in Poland and meet all our incredible Polish fans <3

The members of Union J: Casey Johnson, Josh Cuthbert, JJ Hamblett and Jaymi Hensley

If you want to learn more about Jaymi Hensley and Union J, please visit the band's official website:
https://www.facebook.com/unionjworld/

Wywiad z Jaymim Hensleyem (Union J)

Jaymi Hensley jest członkiem założonego w 2011 brytyjskiego boysbandu Union J. Kapela wydała w swojej dotychczasowej karierze dwa albumy „Union J” i  „You Got It All – The Album”, a obecnie pracuje nad trzecim krążkiem. Jaymi ma również wykształcenie teatralne, a kiedy był młodszy trenował gimnastykę. W wywiadzie opowiada o swojej przygodzie z muzyką, zamiłowaniu do aktorstwa oraz zdradza plany na przyszłość.

Członkowie Union J: Josh Cuthbert, Casey Johnson, JJ Hamblett i Jaymi Hensley

Twoja kariera muzyczna rozpoczęła się od „X-Factora”, w którym wraz z zespołem Union J zajęliście czwarte miejsce, ale wiem, że Twoja miłość do muzyki ma znacznie dłuższą historię. Czy dużo śpiewałeś w dzieciństwie? Pamiętasz jakie były wówczas Twoje ulubione utwory?

Niewątpliwie muzyka stanowiła dużą część mojego dzieciństwa. Moja mama jest wspaniałą piosenkarką i pamiętam, że śpiewaliśmy razem Céline Dion w samochodzie – stąd moja miłość do śpiewania pełnym głosem (beltingu) wyższych nut haha.

W 2016 doszło do wielkiej zmiany w składzie Union J – macie nowego członika Caseya Johnsona, który zastąpił George’a Shelleya. Obecnie pracujecie nad swoim trzecim albumem, pierwszym z Caseyem. Czujecie jakąś różnicę w brzmieniu grupy? Trudno było wam odnaleźć wspólny muzyczny mianownik?

Rzeczywiście jest duża różnica w brzmieniu, ale myślę, że ma to więcej wspólnego z rozwojem przemysłu muzycznego, gustów i nas jako artystów, niż ze zmianą składu! Moim zdaniem muzyka jest zależna od tego jak się w danej chwili czujesz, dużą rolę odgrywają też notowania list przebojów i obecne na nich hity.

Trzy miesiące temu mieliście okazję pierwszy raz wystąpić we Francji, Holandii i Szwacjarii. Co było najbardziej ekscytujące podczas koncertów w Europie kontynentalnej i czy możemy się spodziewać kolejnych takich występów w przyszłości? 

Na sto procent przyjazd do kontynentalnej Europy był dla nas spełnieniem marzeń. Zobaczyliśmy fanów, którzy przez lata nas wspierali, mimo że nie mieli nawet szansy zobaczyć nas na żywo. To wiele znaczy wiedzieć, że ludzie naprawdę wierzą w to co cię pasjonuje.

Oprócz bycia członkiem zespołu Union J, jesteś również dobrym aktorem – skończyłeś szkołę teatralną i grałeś Piotrusia Pana w świątecznej pantomimie w White Rock Theatre w Hastings. Chciałbyś więcej występować jako aktor w teatrze i w filmach?

Aktorstwo i teatr musicalowy są moją wielką pasją. To właśnie tej sztuki uczyłem się, kiedy byłem młodszy, zatem lubię oddawać się tej pasji i mam ogromne szczęście, że mogę to robić :) Ku mojej radości kontynuuję wszystkie aspekty mojej kariery gdzieś wokół Union J, ale to jednak Union J jest moim skarbem, który zaczął się sześć lat temu w mojej sypialni i to zespół zawsze będzie moją pierwszą i największą pasją.

Pozostając w artystycznej tematyce, wiem że kiedy byłeś młodszy zajmowałeś się również baletem i gimnastyką, ale zrezygnowałeś z tego po złamaniu nadgarstka. Jakie są obecnie Twoje ulubione sporty – czy nadal ćwiczysz gimnastykę w mniej profesjonalny sposób w domu?

Po moim wypadku uprawiam raczej mało sportu. Z jego powodu przeszedłem z gimnastyki na balet i taniec, który znacznie bardziej przypadł mi do gustu – odnalazłem ogromną radość w wyrażaniu siebie poprzez układy taneczne. Obecnie nadal tańczę, ale nie tak dużo jakbym chciał :)

Obecnie w Twoim życiu dzieje się mnóstwo wspaniałych rzeczy – nowe koncerty, kolejny album w drodzie i znacznie więcej… Jakie są Twoje plany na ten rok? Czy chcesz zaskoczyć fanów czymś kompletnie innym i nietypowym?

Chcę po prostu udowadniać, że ciężka praca, determinacja, pasja i miłość do śpiewania i muzyki zwraca się z nawiązką. Kiedy masz to szczęście, że codziennie robisz to co kochasz, nigdy nie przestajesz za tym podążać i odwdzięczać się ludziom, którzy sprawili, że twoje życie jest takie jakie jest.

Dziękuję za wywiad.

Również dziękuję i nie mogę się doczekać przyjazdu do Polski i spotkania z naszymi wszystkimi niesamowitymi polskimi fanami <3

Członkowie Union J: Casey Johnson, Josh Cuthbert, JJ Hamblett i Jaymi Hensley

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Jaymiego Hensleya i Union J, zajrzyjcie na oficjalną stronę zespołu:
https://www.facebook.com/unionjworld/

środa, 15 marca 2017

Interview with Max Schneider

Max Schneider is an American musician and actor, known for Nickelodeon’s “How to Rock” and “Rags”. He also had an opportunity to model for Dolce & Gabbana campaign with Madonna. Max started his musical career from doing covers of songs and now, after releasing two solo albums, he and his friend formed a duo called Party Pupils. In the interview Max is talking about the origins of his new project, his musical inspirations, crowdfunding and Nickelodeon memories.


In Summer 2016 you started your new musical project called Party Pupils with your friend Ryan Siegel. Now we can listen to your remixes of popular songs on Soundcloud. How did your collaboration start and when did you come up with the idea for this project? 

Well Ryan and I have been performing together for about 3 years so the collaboration to create our own music and project came very naturally. We were sitting in our garage/studio in LA and Ryan basically said the name "Party Pupils" and we knew we just had to start the duo right then.

As a member of Party Pupils, you covered "Ms. Jackson" by Outkast and "Pony" by Ginuwine, but you also did a lot of covers earlier for example of the songs of Sia, Imagine Dragons and Maroon 5. Who is your favourite artist and what are your greatest musical inspirations?

So many musical influences but to name a few Prince, Stevie Wonder, Etta James, Kaytranada, Billy Joel, and Michael Jackson.

Party Pupils is becoming more and more popular and you had a lot of great concerts in the US, even the sold-out ones. Can we expect some surprises from you in the foreseeable future? Any plans for the European tour?

Always got lots of surprises up our sleeves! Absolutely we are currently planning our Europe shows and we can't wait to come over there and perform.

You released two successful albums as a soloist ("NWL" and "Hell's Kitchen Angel") and four extended plays. One of them was recorded thanks to donations on Kickstarter. Why did you decide to choose this form of funding your project? Do you think that crowdfunding is the future of the music industry?

I think an independent mind set is definitely the future of music regardless of who funds it. Labels, crowd funded, self funded. It doesn't really matter as long as the creative freedom is there. I chose to specifically do that one crowd funding experience because it is always about the fans. It always comes back to the heart of the music and the listeners. The rest is just glitz and glamor that isn't essential to the true artistry of it all I think.

Apart from being a talented musician, you are also a gifted actor. You became popular for your roles in Nickelodeon shows like "Rags" and "How to Rock". What are your favourite memories from the adventure with Nickelodeon? 

Definitely getting slimed multiple times and diving into a macaroni pool. Many wonderful memories.

Almost one million people follow you on Facebook and more than 570 thousand on Instagram. What is your recipe for the success in the music industry? How can you inspire others to follow their dreams in a few words?

The only recipe I can really recommend is passion, persistence, and hard work. It's just about all the little things amounting to make the big things happen. Follow your path and know the obstacles in the road will only make you stronger and more passionate about what you believe in and stand for.


If you want to learn more about Max Schneider and follow his future projects, please visit his official website:

Wywiad z Maxem Schneiderem

Max Schneider jest amerykańskim piosenkarzem i aktorem, znanym między innymi z produkcji Nickelodeon „Jak wymiatać” i „Wyśpiewać marzenia”. Miał również okazję brać udział w kampanii Dolce & Gabbana jako model u boku Madonny. Karierę muzyczną zaczynał od tworzenia coverów, a obecnie po wydaniu dwóch solowych albumów stworzył z kolegą duet Party Pupils. W wywiadzie Max opowiada o początkach tego projektu, muzycznych inspiracjach, crowdfundingu i wspomnieniach z Nickelodeon.


Latem 2016 we współpracy ze swoim kolegą Ryanem Siegelem zacząłeś nowy projekt o nazwie Party Pupils. Obecnie możemy słuchać waszych remixów znanych utworów w serwisie Soundcloud. Jak zaczęła się ta współpraca i kiedy wpadliście na pomysł stworzenia wspólnego projektu?

Cóż, Ryan i ja występowaliśmy razem już od trzech lat, więc współpraca w tworzeniu naszej własnej muzyki i cały projekt przyszły bardzo naturalnie. Siedzieliśmy sobie w naszym garażu/studio w Los Angele, kiedy Ryan po prostu powiedział nazwę „Party Pupils” i od razu wiedzieliśmy, że musimy razem stworzyć ten duet.

Jako członek Party Pupils, zaśpiewałeś cover „Ms. Jackson” zespołu Outkast i „Pony” Ginuwine, ale już wcześniej mogliśmy usłyszeć Twoje wersje piosenek między innymi Sii, Imagine Dragons i Maroon 5. Kto jest Twoim ulubionym artystą i jakie są Twoje największe muzyczne inspiracje?

Tych wpływów jest bardzo wiele, ale żeby wymienić kilka z nich: Prince, Stevie Wonder, Etta James, Kaytranada, Billy Joel i Michael Jackson.

Wasz duet Party Pupils staje się coraz popularniejszy - macie wiele koncertów w Stanach Zjednoczonych, niektóre nawet całkowicie wyprzedane. Czy możemy oczekiwać jakichś niespodzianek od was w najbliższej przyszłości? Jakieś plany na europejską trasę koncertową?

Zawsze mamy w rękawie mnóstwo niespodzianek! Oczywiście, obecnie planujemy nasze koncerty w Europie i nie możemy się doczekać aż tam przyjedziemy i wystąpimy.

Wydałeś dwa bardzo udane albumy jako solowy artysta („NWL” i „Hell’s Kitchen Angel”) oraz cztery EP-ki. Jedna z płyt została nagrana i wydana dzięki wpłatom na Kickstarterze. Co spowodowało, że wybrałaś ten sposób finansowania swojego projektu? Uważasz, że crowdfunding jest przyszłością przemysłu muzycznego?

Wydaje mi się, że niezależny sposób myślenia z całą pewnością jest przyszłością muzyki, bez względu na to kto go finansuje: wytwórnie, crowdfunding czy tylko wkład własny. To nie ma tak naprawdę znaczenia, dopóki obecna jest wolność do kreatywnej twórczości. Postanowiłem użyć do stworzenia akurat tej płyty crowdfundingu, bo przecież wszystko toczy się wokół fanów. Ten wkład zawsze wraca do serca muzyki i jej słuchaczy. Reszta to tylko blichtr i przepych, które moim zdaniem wcale nie są istotne, gdy w grę wchodzi prawdziwa sztuka.

Oprócz bycia utalentowanym muzykiem, jesteś również zdolnym aktorem. Stałeś się popularny dzięki swoim rolom w produkcjach Nickelodeon takich jak „Wyśpiewać marzenia” i „Jak wymiatać”. Jakie są Twoje ulubione wspomnienia z przygody z Nickelodeon?

Zdecydowanie wielokrotne bycie oblewanym slimem oraz nurkowanie w makaronowym basenie. Wiele wspaniałych wspomnień.

Prawie milion osób śledzi Cię na Facebooku i ponad 570 tysięcy na Instagramie. Jaki jest Twój przepis na sukces w przemyśle muzycznym? Jak mógłbyś w kilku słowach zainspirować innych, aby podążali za swoimi marzeniami?

Tak naprawdę mogę zarekomendować właściwie jeden przepis: pasję, wytrwałość i ciężką pracę. To wszystko sprowadza się do małych rzeczy, które kumulują się i sprawiają, że dzieją się rzeczy wielkie. Idź swoją ścieżką i miej świadomość, że przeszkody na twojej drodze będą cię umacniać i czynić jeszcze bardziej żarliwym w tym, w co wierzysz i do czego dążysz.


Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Maxa Schneidera i śledzić jego przyszłe projekty, zapraszam na jego oficjalną stronę:

niedziela, 26 lutego 2017

Rozmowa z Martinem Fitchem

Martin Fitch, znany publiczności również jako Marcin Mroziński, to pochodzący z Inowrocławia piosenkarz, który zaczynał swoją zawodową karierę jako aktor musicalowy. W 2010 reprezentował Polskę w 55. Konkursie Piosenki Eurowizji w Oslo, a w tym roku brał udział w polskich preselekcjach. Obecnie pracuje nad swoją debiutancką płytą, której premiera zaplanowana jest na maj. W wywiadzie opowiada między innymi o początkach kariery, pracy nad nowym krążkiem, działalności charytatywnej i największych muzycznych inspiracjach.

(Foto: Kasper Zborowski-Weychman)

Twoja przygoda z muzyką sięga czasów wczesnego dzieciństwa, już wtedy brałeś przecież udział w konkursach muzycznych. Jak wyglądały te Twoje początki i kiedy stwierdziłeś, że chcesz się tym zajmować profesjonalnie?

Odkąd sięgam pamięcią interesowałem się muzyką i aktorstwem. Od początku wiedziałem co chcę w życiu robić, natomiast pierwszą decyzję, że chcę to robić zawodowo, podjąłem w wieku ośmiu lat. Powiedziałem wtedy moim rodzicom, że będę aktorem i piosenkarzem, i tak będzie. Zwykle nie traktuje się takich dziecięcych wyznań poważnie, ale z czasem rodzice zdali sobie sprawę, że mówię serio. Nie cisnęli mnie za mocno jeśli chodzi o niektóre przedmioty szkolne, ale nie chcieli też, żeby ktoś mi później zarzucał brak wykształcenia.

Wielu artystów już w wieku piętnastu lat przestaje chodzić do szkoły, bo nagrywają płyty i koncertują. Po dziesięciu latach kończy im się kariera i nie mają tzw. „papierka”. Jestem więc wdzięczny moim rodzicom, że zatroszczyli się o moją edukację - dopilnowali, żebym skończył liceum, a później studia. Studiowałem już jednak aktorstwo, w pełni z myślą o moim życiu zawodowym.

Od razu związałeś ze sobą śpiewanie i aktorstwo poprzez występy w musicalach - zagrałeś m.in. w spektaklach „Upiór w operze” i „Les Misérables” na deskach Teatru Roma. Jak wspominasz ten okres swojego życia?

Musicalem interesowałem się od zawsze, bo faktycznie jest to połączenie tych dwóch sztuk, które kocham. Od osiemnastego roku życia zacząłem jeździć do Londynu i obserwowałem tamtejsze spektakle. Poczułem, że chcę być aktorem musicalowym. Tak samo było w szkole teatralnej - od samego początku poinformowałem wszystkich, że jestem ukierunkowany na musical. Po drugim roku wygrałem casting do „Upiora w operze” i nikt nie stawał mi na drodze, wszyscy mówili: „Fajnie, zawsze chciałeś to robić, więc idź w tym kierunku”. To była moja pierwsza profesjonalna rola teatralna, więc zacząłem tę musicalową karierę z wysokiego „C”. „Upiór w operze” to klasyk, najdłużej grany musical na świecie, marzenie 99% musicalowych artystów.

To chyba dobrze, że od razu rzucono Cię na głęboką wodę.

Na bardzo głęboką wodę. Tym bardziej, że zostałem zaakceptowany przez samego Andrew Lloyda Webbera (autora musicalu). Miałem dwadzieścia dwa lata i od razu dostałem główną rolę w teatrze, występowałem codziennie przed widownią liczącą tysiąc osób. Dostaliśmy podwójną platynę za album z muzyką, a po kilku latach jeszcze trzecią. To jest super i cieszę się, że właśnie w ten sposób zacząłem tę swoją musicalową ścieżkę. Było to dla mnie duże wyzwanie, ale i duża nagroda. Później musical przestał być moją największą pasją. Teraz czuję, że muszę od musicalu i aktorstwa trochę odpocząć. Przeniosłem się do Londynu i tam aktualnie nagrywam płytę.

Ale jednak 24 marca zobaczymy Cię na deskach Teatru Wielkiego w Łodzi w spektaklu „Lamaila”.

Zrobiłem jeden mały wyjątek dla mojego przyjaciela Maćka Pawłowskiego, twórcy i reżysera tego spektaklu. Maciek zaczął go tworzyć jeszcze za czasów „Upiora w operze”. Umówiłem się z nim, że jeżeli kiedykolwiek będzie go wystawiał, to właśnie ja zagram u niego tę rolę. Tak się też wydarzyło. Po ośmiu latach Maciek odezwał się do mnie, że spektakl się odbędzie i że bardzo by chciał, abym w nim zagrał. Zgodziłem się w drodze wyjątku, ale tylko i wyłącznie na to jedno przedstawienie. Kolejnych na razie nie planuję.

Spektakl „Lamaila” to bajkowa opowieść, balet połączony z narratorami muzycznymi, więc może być ciekawym widowiskiem - takiego połączenia jeszcze nie widziałem. Z Kają Mianowaną, która niegdyś grała u mojego boku Christine, pojawiamy się ponownie razem na scenie, tym razem w rolach Kai i Martina (śmiech).

To bardzo dobrze o Tobie świadczy, że dotrzymujesz obietnic.

Zawsze!

(Foto: Kasper Zborowski-Weychman)

Wspomniałeś już o nagrywaniu płyty w Londynie. Czyli z aktorstwem już definitywny koniec i liczy się tylko muzyka?

Absolutnie tak, przynajmniej na obecnym etapie mojego życia czuję, że muzyka jest dla mnie najważniejsza i w tę stronę chcę iść. Nie mówię, że kompletnie zrezygnuję z aktorstwa, bo może po pięciu-dziesięciu latach zdecyduję się wrócić do teatru - jestem aktorem z zawodu i tego mi nikt nie zabierze, ale teraz jest czas na Martina piosenkarza (śmiech).

Twój debiutancki album ma być wydany w języku polskim i angielskim. Zamierzasz bardziej skupić się na rodzimym rynku muzycznym czy celować w brytyjską publiczność?

Cała koncepcja związana z przyjęciem pseudonimu artystycznego Martin Fitch tworzona była z myślą o rynku zagranicznym. W Anglii często spotykałem się z tym, że ludzie nie potrafili wymówić mojego imienia, a co dopiero nazwiska. Eurowizja w 2010 dała mi zaplecze fanów w całej Europie i nie tylko, bo śledzą ją ludzie na całym świecie. Mam fanów nawet w Południowej Afryce. Polska jest krajem, w którym się urodziłem, Inowrocław to moje miasto i zawsze jest na pierwszym miejscu, ale wyjeżdżając do Anglii nastawiłem się na to, dość ambitnie, że szukam moich odbiorców również za granicą. Przygotowuję jednak całą płytę z polskimi wersjami piosenek jako ukłon w stronę mojego kraju.

Spotkałem się z opiniami, że po zmianie pseudonimu udaję, że nie jestem Polakiem. Wręcz przeciwnie. Nagrywam płytę po polsku właśnie dlatego, żeby pokazać, że nim jestem. Pseudonim został zmieniony tylko i wyłącznie na potrzeby rynku zagranicznego, ale nie mogę być tutaj Marcinem Mrozińskim, a tam Martinem Fitchem, bo to by było rozdwojenie jaźni. Stwierdziłem, że muszę wybrać coś pośrodku.

Ale dla kolegów nadal Marcin?

Koledzy nadal nazywają mnie Marcinem i nie złoszczę się na to, natomiast zawodowo jestem już tylko i wyłącznie Martinem Fitchem.

Wspomniałeś o Eurowizji i nawiązanych na niej kontaktach. Czy szykują się jakieś duety na Twoim albumie?

Nie. Zero. To jest moja debiutancka płyta, tylko i wyłącznie moja. Brzmi może trochę samolubnie, ale czuję, że to jest mój czas. Może drugi album będzie z duetami.

Nawiązałeś za to dobre kontakty z zagranicznymi producentami. Rynek muzyczny w Londynie wydaje się już dość nasycony i trudno nawiązać współpracę z naprawdę cenionymi twórcami. Jak wyglądał proces poszukiwania producentów za granicą?

W moim przypadku były to kompletne przypadki i szczęście do poznawania odpowiednich ludzi. Właściwie to producent Sonique zainteresował się mną bardziej niż ja nim, bo nawet nie wiedziałem kim jest ten człowiek (śmiech). Natomiast z moim drugim producentem pracowaliśmy w jednym studio nagraniowym. Zaczęliśmy pisać razem dwa pierwsze utwory, a teraz pracujemy nad całością płyty. Łut szczęścia - trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiedniej godzinie i tyle.

A w jakim stylu będzie utrzymany ten album?

Nie nastawiam się na styl, ale na przekazanie swoich własnych historii i własnej muzyki. Nie chcę określać siebie jako artystę popowego czy rockowego albo disco, to nie ma dla mnie żadnego sensu. Uważam, że każdy na tym albumie może znaleźć coś dla siebie i to jest najważniejsze. Tak jak sam jestem kolorową osobą, tak samo kolorowa będzie płyta. To po prostu moja muzyka. Każdy sam określi do jakiego gatunku ją przyporządkować.

(Foto: Kasper Zborowski-Weychman)

Chociaż wspomniałeś, że do aktorstwa już nie wrócisz, warto przypomnieć Twoją pracę w dubbingu. Użyczałeś swojego głosu w „Księżniczce i żabie” czy w „Dziewczynach Cheetah”. Co najbardziej podobało Ci się w tym fachu i czy z niego również definitywnie rezygnujesz?

Dubbing jest jeszcze inną formą, bo to przede wszystkim działanie głosem i dawanie postaci czegoś od siebie. Musimy być w tym wszystkim bardzo szczerzy, ta postać powinna mieć nasz oddech, naszą skórę, nasze myśli i nasze emocje. Każda ta rola musi być przez nas stworzona od samego początku. Z każdą musimy się utożsamić, żeby widz mógł odczuwać emocje przez nasz głos, bo gramy tylko nim.

Czyli musiałeś się poczuć tym filmowym Księciem…

Absolutnie tak! Misiem, księciem, świnką czy czymkolwiek innym, co miałem do zagrania. Trzeba traktować widza z dużym szacunkiem. Nie nagrywa się szybko i „do widzenia”, ale każda postać musi być żywa.

Oglądałeś kreskówki jako dziecko?

Jakoś nigdy nie byłem fanem kreskówek czy filmów dla dzieci, wręcz odwrotnie. Zawsze miałem poczucie, że jestem trochę dojrzalszy niż inni i starszy niż naprawdę byłem.

Teraz już chyba nie chcesz tak o sobie myśleć.

Wiek nigdy nie grał dla mnie żadnej roli, bo bardziej obchodzi mnie jacy są ludzie, ich światopogląd i sposób myślenia. Jeżeli będziesz dobrym, myślącym człowiekiem, to możesz mieć nawet 12 lat, a ja z tobą chętnie porozmawiam, bo będę miał o czym. Możesz też mieć lat pięćdziesiąt i nie mieć nic ciekawego do powiedzenia. Nie wiek jest ważny, a to co mamy w głowie - czy jesteśmy otwarci i uczymy się. Do Londynu wyjechałem właśnie po to, aby się czegoś nauczyć, zrozumieć świat i samego siebie. Przy okazji przez pryzmat mieszkania za granicą odkrywam też bardziej swoją polskość.

Mieszkasz w Londynie już trzy i pół roku. Czy ten wyjazd służy przede wszystkim odkrywaniu siebie, czy chcesz tam spędzić resztę życia? Jak to postrzegasz na tę chwilę.

Na tę chwilę jest mi tam dobrze, wciąż się uczę i mam wiele „prac domowych do odrobienia”. Wciąż kończę swoją płytę, współpracuję ze świetnymi producentami i powiem tak: nie wiem czy wrócę do Polski, czy wyjadę gdzieś indziej, czy zostanę w Londynie. To przyszłość, o której teraz nie myślę, bo liczy się to co tu i teraz. Planuję pewne rzeczy w dłuższej perspektywie, ale nie przywiązuję się do miejsc. Za każdym razem jak gdzieś wyjeżdżam, staram się znaleźć coś dla siebie, aby czuć się w tym miejscu dobrze. Gdziekolwiek jestem, tam jest mój dom.

W dzisiejszych czasach mamy tyle możliwości podróżowania po świecie, że czuję się trochę obywatelem świata - mogę się pojawić każdego dnia w innym kraju. Ostatnio zrobiłem taki objazd samochodem po Europie: Francja, Włochy, Szwajcaria, Niemcy, Austria, Polska, Słowacja, Czechy, Węgry w trzy tygodnie. Każdego dnia budziłem się w innym miejscu i to było cudowne. Podziwiałem tyle pięknych miejsc, poznawałem fantastycznych ludzi, jadłem jedzenie ze wszystkich części świata. To fascynujące i bardzo inspirujące do pisania nowych utworów. Nawet takie drobiazgi jak zjedzenie prawdziwej włoskiej pizzy czy oglądanie zamków we Francji otwierają zmysły. Czuję, że mogę dotknąć tej historii - to co zbieram z tych podróży, przekładam na moją muzykę.

Czyli swoim albumem zabierzesz nas ze sobą w podróż?

Na pewno będzie albumem bardzo emocjonalnym, opowieścią o moich doświadczeniach: miłości, podróżowaniu, otwartości świata, ale i o tym, że o pewne rzeczy wciąż musimy walczyć. „Fight for Us” to w pewnym sensie protest song, bo ludzie zaczynają ignorować, a to najgorsze co może się wydarzyć. Powinniśmy walczyć o wolność, którą udało nam się wypracować, ale również o zwierzęta. Ludzie mają do nich coraz mniejszy szacunek, a musimy żyć razem. Nawet patrząc z perspektywy religii zostaliśmy stworzeni na samym końcu dnia siódmego, a myśląc w kategorii ewolucji pochodzimy przecież od zwierząt. Nie jesteśmy na pierwszym miejscu, tylko na ostatnim, a teraz to się trochę zaburzyło i myślimy inaczej. Musimy to wszystko zbalansować, a nie podporządkowywać sobie cały zwierzęcy świat tylko dlatego, że mamy technologię, która jednocześnie jest pozytywna, ale i stanowi nasze przekleństwo.

(Foto: Kasper Zborowski-Weychman)

Wspierasz zatem zwyciężczynię Eurowizji Kasię Moś, która utwór „Flashlight” śpiewała z myślą o zerwaniu zwierząt z łańcuchów?

Oczywiście wspieram Kasię Moś, ale przede wszystkim już od ponad dziesięciu lat wspieram akcje związane ze zwierzętami. Jest taka akcja „Zerwijmy łańcuchy”, na której co roku staram się pojawiać. Chociaż od dwóch-trzech lat ciężko mi zgrać terminy z racji pobytu w Londynie, od lat w ramach tej akcji przywiązuję się do budy na Krakowskim Przedmieściu pod kolumną Zygmunta. Jeszcze parę lat temu ze śp. Marią Czubaszek siedzieliśmy razem i krzyczeliśmy „Nie dla łańcuchów!”, więc fantastycznie, że Kasia śpiewa o tym utwór. Jestem za tym, trzymam za nią bardzo mocno kciuki i stoję za nią murem.

Skoro mowa o znajdowaniu czasu, znajdujesz go na występy w „Jaka to melodia?”. Czy uważasz, że ten program jest pomocny w budowaniu polskiej bazy fanów, czy może w pewien sposób Cię szufladkuje?

Uważam, że jakiekolwiek muzyczne występy to uczenie się czegoś nowego. Nie ważne ile hejtu lub pozytywów zgarnie „Jaka to melodia?”, daje mi ona szansę obcowania ze świetnymi utworami, a przy okazji ma on ogromną oglądalność. Ponad trzy miliony widzów ogląda „Jaka to melodia?”! Eurowizyjne preselekcje zgarnęły średnio 2,3 miliona…

To tak jakbyś codziennie miał swoją małą Eurowizję.

Bardziej niż polskie preselekcje do Eurowizji! Robię to, bo się uczę. Uczę się świetnych światowych utworów, ale też tych polskich, bo coraz częściej powraca się w „Jaka to melodia?” do klasyków jak Mieczysław Fogg czy Andrzej Zaucha. To cudowni wokaliści ze świetnymi utworami, o których teraz często się zapomina.

A jakie są Twoje ulubione utwory i ulubieni artyści? Śpiewasz tyle coverów, że na pewno coś wpadło Ci w ucho.

Miałem szansę śpiewania coverów „Skyfall” Adele czy „Writing’s on the Wall” Sama Smitha. Za każdym razem jak przyjeżdżam na nagrania do „Jaka to melodia?”, staram się wybrać jakiś utwór, który chciałbym trochę bardziej przybliżyć widzom w Polsce. Nie widziałem w Polsce za dużo Adele w telewizji, więc cieszę się, że mogę kogoś zainteresować jej twórczością.

Masz jakiś swój wymarzony duet? Czego możemy Ci życzyć - może duetu z Adele?

Oczywiście trzeba marzyć, ale aktualnie jedną z moich najulubieńszych artystek przez duże „A” jest Lady Gaga, która pokazała młodym ludziom, że nie wolno się w życiu poddawać i trzeba w siebie wierzyć. Nie ważne co ludzie mówią, trzeba iść do przodu, bo mamy tylko jedno życie. Byłem na jej koncercie. Przekazała widowni dużo energii i powiedziała, że jest tu dlatego, że jesteśmy fantastyczni i perfekcyjni. Stając przed lustrem powinniśmy wiedzieć, że jesteśmy wyjątkowi. To było dla mnie naprawdę odkrywcze. Zwykle artyści są strasznie skupieni na sobie podczas koncertów, a ona była skupiona na widowni. Bardzo mnie to dotknęło. Podziwiam jej zaangażowanie w walkę o wolność, prawa czy zwierzęta. Jest moim numerem jeden jako osobowość i ideał, do którego chcę dążyć. Też chciałbym tak inspirować innych.

Życzę Ci zatem, abyś miał jak najwięcej tak wiernych fanów.

Ja życzę sobie też bardzo dużo wrogów, bo wrogowie napędzają. Wtedy wciąż jest o kogo walczyć. Gdyby tylko kochali, byłoby nudno. Najgorsze to być obojętnym. Jeżeli odbiorca nie ma do artysty żadnego stosunku, to najgorsze, co można osiągnąć.

Obyś zatem po prostu nie był obojętny.

Obym nie był obojętny - dokładnie!


Jeżeli chcecie śledzić dalszy rozwój kariery Martina Fitcha, zapraszam na jego stronę internetową i oficjalny profil na Facebooku: